„Złoty wiek w historii Polski” – krótka refleksja po spotkaniu

„Złoty wiek w historii Polski” – krótka refleksja po spotkaniu „TAB talk”

Wioletta Uszkiewicz 

W dramacie Słowackiego „Kordian” występuje papuga o imieniu Luterek. Jej właścicielem jest papież, do którego przybywa bohater, podróżując po Europie w poszukiwaniu sensu i celu życia. Ptak wtrąca się do rozmowy, jest inteligentnie złośliwy zarówno wobec swego pana, jak i wobec gościa. Lubię ten fragment, nie tylko dlatego, że naprawdę mnie bawi. Naszemu romantycznemu poecie udało się przy okazji pokazać, że Marcin Luter około trzysta lat po ogłoszeniu swoich 95 tez przeciwko odpustom wciąż był drzazgą za paznokciem duchownych i wiernych w Kościele rzymskokatolickim.

Luter, Kalwin i inni szesnastowieczni reformatorzy to dla wielu ludzi nie tylko papugi, ale wręcz diabły wcielone. Obwinia się ich za rozłam w Kościele i odstępstwa od doktryn, za którymi stał autorytet Watykanu. Ich zwolennicy, w czasach Reformacji uznani za heretyków, zapisali się w świadomości sporej grupy Europejczyków jako barbarzyńcy dewastujący budynki kościelne, niszczący bezcenne dzieła sztuki, wyzbyci potrzeb estetycznych i szacunku dla wielowiekowych tradycji religijni fundamentaliści.

Jak taki obraz szesnastowiecznych innowierców ma się do faktu, że Reformacja przypadła na czasy Odrodzenia, w Polsce zwane także „złotym wiekiem” ze względu na niebywały rozwój, jaki nastąpił wówczas we wszystkich dziedzinach życia? Czy ten ruch religijny skorzystał jedynie z drogi, jaką utorował mu humanizm, czy też miał swój własny, znaczący udział w postępie i tworzeniu kultury tamtych czasów? – A co nas to obchodzi? – odpowiedzą pewnie niektórzy współcześni chrześcijanie. – My już nie należymy do tego świata. Chcemy tylko głosić ewangelię, wytrwać w wierze i jak najszybciej spotkać się z Panem. Ja też bym chciała, ale dopóki żyję na tym świecie, to jednak obchodzi mnie wiele rzeczy, na przykład prawda. Na temat historii także. Cała prawda, a nie tylko jej część. Obchodzi mnie też piękno, bo ono pochodzi od Boga, który jest autorem i źródłem rzeczy najdoskonalszych nie tylko w treści, lecz także w formie. Mój znajomy słusznie zauważył kiedyś, że my dzieci Stwórcy wszelkich talentów oddaliśmy światu wyłączne prawo do tworzenia Wielkiej Sztuki, często godząc się na bylejakość w tej dziedzinie w naszych zborach. W dodatku usprawiedliwiamy się tym, że przecież Bóg patrzy na serce. Na nasze szczęście, dodam złośliwie.

I właśnie dlatego konferencja z serii TAB talk, tym razem na temat „Złoty wiek Polski. Tajemnica sukcesu”, zorganizowana 24 października 2014 roku w Gdańsku z okazji Święta Reformacji, tak bardzo trafiła w moje potrzeby. To było drugie spotkanie tego typu. Składało się na nie sześć kilkunastominutowych wystąpień zatytułowanych: Reformacja w Gdańsku, Wpływ Reformacji na architekturę, Jak rozwijała się nauka? Reformacja i sztuka, Wpływ Reformacji na rozwój języka i literatury polskiej oraz John Bunyan – analfabeta, którego książka zadziwiła świat. Oczywiście nie można w tak ograniczonym czasie zgłębić tych wszystkich zagadnień, więc mówcy stanęli przed trudnym zadaniem – musieli dokonać takiego wyboru treści, żeby jak najlepiej pokazać związki Reformacji ze wspomnianymi dziedzinami i jednocześnie pozostawić w umysłach słuchaczy pole do własnych poszukiwań.

To zadziwiające, jak jedno takie spotkanie może wpłynąć na świadomość historyczną tych, którzy się na nim znajdą. Około ćwierć wieku temu, gdy byłam jeszcze studentką, uczestniczyłam w fakultatywnych zajęciach z historii sztuki. Pamiętam wykład na temat średniowiecznych fresków odkrywanych właśnie przez konserwatorów spod grubej warstwy białej farby w bazylice Mariackiej w Gdańsku. Pamiętam też swoje oburzenie na tych, którzy zamalowali te cenne malowidła. Tego aktu wandalizmu dokonali oczywiście w XVI wieku zwolennicy Lutra i Kalwina, czego dowiedziałam się wówczas. To prawda, że byli i tacy. Nawet w najlepszym stadzie znajdą się parszywe owce. Albo tacy, którzy zupełnie nie rozumieją przesłania wypływającego z nauczania swoich mistrzów. Dlatego tak bardzo się cieszę, że moje koleżanki polonistki i historyczki, obecne na październikowym TAB talk, mogły usłyszeć prelekcję Wojtka Gajewskiego, doktora historii i jednocześnie pastora w Kościele zielonoświątkowym, rzucającą więcej światła na przebieg Reformacji w szesnastowiecznym Gdańsku – perle w koronie Rzeczpospolitej. Zaś odpowiedź na pytanie, czy Luter lub Kalwin byli zdeklarowanymi wrogami artystów, nawołującymi do niszczenia rzeźb i obrazów, czy też takie przekonanie jest niesprawiedliwym uproszczeniem lub przekłamaniem, pojawiła się w wykładzie Darka Egielmana, klarnecisty, nauczyciela muzyki, który mówił o wpływie Reformacji na sztukę. Mówca porównał też obrazy Rubensa i Rembrandta, pokazując, jak obecność Boga w życiu artysty lub Jego brak przekłada się na tematykę dzieł i sposób pokazywania świata. Wspomniał też o Bachu, geniuszu, który zawsze podpisywał swe dzieła słowami „Soli Deo gloria” – „Tylko Bogu chwała”. Ba, nawet zagrał utwór Bacha. Na klarnecie. Pięknie.

Jeśli chodzi o architekturę, to naprawdę nie wiedziałam, że Reformacja wniosła do niej coś pozytywnego. Jakoś przywykłam do tego, że kaplice protestanckie to na ogół potworne brzydactwa. Albo wynajęte sale w domach kultury pamiętających PRL. Na szczęście mój brat ze zboru Jakub Góralski, architekt z zawodu, wyszperał kilka pięknych przykładów protestanckich kościołów. I jeszcze jedno odkrycie – nie byłam świadoma tego, że akustyka w budowlach sakralnych stała się istotna dopiero wówczas, gdy kaznodziejom naprawdę zaczęło zależeć na tym, by głoszone przez nich Słowo dotarło do słuchaczy, czyli w czasach Reformacji.

Dlaczego nowoczesna nauka rozwinęła się w judeochrześcijańskiej rzeczywistości? Jaka jest relacja między Stwórcą a naturą, którą wciąż badamy? Jaki wpływ ma wierność i niezmienność Boga na cudowną skuteczność matematyki? O tym mówił dra Adam Cenian w miniwykładzie poświęconym związkom Reformacji z nauką.

Podjęłam się przygotowania części poświęconej rozwojowi literatury i języka polskiego w XVI wieku. Gdy po spotkaniu rozmawiałam z ludźmi, dotarło do mnie, że prawie nikt z moich rozmówców nie wiedział wcześniej o tym, że Mikołaj Rej był zagorzałym kalwinistą. Wszyscy kojarzą go ze słynnym zdaniem o Polakach, co nie są gęsiami i swój język mają, dzięki któremu zyskał miano ojca literatury polskiej. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, że uparte pisanie wyłącznie w języku polskim wynikało głównie z faktu, że był wielkim zwolennikiem Reformacji, która ze wszystkich renesansowych ruchów i prądów najbardziej przyczyniła się do rozwoju języków narodowych, w tym także do rozwoju polszczyzny.

Na koniec pastor Robert Miksa przybliżył słuchaczom postać Johna Bunyana, autora „Wędrówki pielgrzyma”, by pokazać, że każda pozytywna zmiana, która następuje w jakiejkolwiek dziedzinie życia, zaczyna się od przemiany ludzkiego serca.

Te i jeszcze inne ciekawe fakty odkryliśmy w Gdańsku na TAB talk. Nie sposób opowiedzieć o wszystkich, ale już wkrótce będzie można zobaczyć i usłyszeć te wystąpienia.

IMG_6294r

1 comment on “„Złoty wiek w historii Polski” – krótka refleksja po spotkaniu”

  1. Pingback: TAB talk: „Odkrywanie tajemnicy życia” |

Leave A Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *